Złoto

MOJE ZASKOCZENIE

W naszej ofercie obok kawy proponujemy również oliwę z oliwek. Pisząc artykuły o kawie, myślałem że już nic mnie nie zaskoczy, bo kawa to moc wyjątkowa i historia niebywała, a proces dojścia do efektu końcowego, czyli filiżanki z naparem, jest swoistą magią. A jednak! Przygotowując się do przedstawienia Państwu oliwy z oliwek, jej historii, zalet, zastosowania, po przeczytaniu wielu artykułów i opracowań tego tematu, ogarnęło mnie tytułowe zaskoczenie, a nawet zdumienie, że to taki szeroki materiał.

 


PŁYNNE ZŁOTO ! To określenie na oliwę z oliwek, przypisywane Homerowi, jest najczęściej używanym określeniem omawianego oleistego płynu, w którym przegląda się słońce. Złoto to przecież coś niezwykle cennego. To porównanie zarezerwowane jest dla wyjątkowych rzeczy. Czym oliwa z oliwek zasłużyła na ten wspaniały cudzysłów? Z perspektywy mieszkańca tej części Europy, Polaka z pewnym stażem w metryce urodzenia są to nowe pytania. Komunizm skutecznie bronił nas przed tradycją obcych, wrogich ustrojowi kultur, nawet tych kulinarnych. Wciskał nas w ramy oleju rzepakowego jako jedynej oleistej alternatywy, broniąc jak niepodległości dostępu do oliwy z oliwek, uważając ją za burżuazyjny /czyt. niepotrzebny, szkodliwy/ wymysł świata kapitalistycznego. Podobnie jak Coca-Cola, Beatlesi czy filmy z Jamesem Bondem. Wszystko zresztą, co pochodziło z „tamtego” świata było „be”.

Drzewka oliwne

Tymczasem dowiaduję się że oliwa z oliwek  znana jest światu od 6 tys. lat Że już wtedy ją uprawiano, a więc znano i ceniono jej zalety. Jak ceniono, wystarczy że w Grecji za ścięcie drzewka oliwnego ścinano głowę. Zaskoczeń jest więcej – drzewo oliwne może dożyć 2 tys. lat, a rekordziści  nawet 4 tys. Jest taki okaz na Sardynii i w Toskanii, każdy obrośnięty swoją piękną legendą. We Włoszech uprawia się ich ponad 500 odmian.  W Polsce oliwa z oliwek do celów kulinarnych była znana od czasów panowania Królowej Bony, która zrewolucjonizowała naszą kuchnię wprowadzając do niej włoskie /śródziemnomorskie/ specjały. Wcześniej pojawiła się wraz z chrześcijaństwem, ale była używana tylko do celów liturgicznych. Współczesna nam przemiana ustrojowa sprawiła, że znów po latach kulinarnej „smuty” możemy cieszyć podniebienie tym co „matka natura” stworzyła. Cieszymy, i to bardzo.

Tak bardzo, że fabryka oliwy Monini, powstała w 1920 r.  w Umbrii, założyła w Polsce swoją filię- jako drugie po USA miejsce na świecie. Co prawda oryginalne włoskie Monini uważane jest za lepsze jakościowo / jak wszystkie wyroby oryginalnie produkowane w firmach „matkach”/, to jednak takie wyróżnienie dla Polski może być tłumaczone jedynie nadzwyczajnym popytem na tę oliwę. Zaskakujące jest także zainteresowanie polskiego rynku oliwą /olejem/  z pestek  winogron. Jest ona produkowana przez Monini wyłącznie na nasz rynek. Podaję to jako ciekawostkę, bez polecania tego produktu, bo do oliwy z oliwek ma się tak jak czekolada do wyrobu czekoladopodobnego z minionej epoki. Nadaje się wyłącznie do smażenia, a oliwa używana do tej pracy ma dużą konkurencję.